![]() |
Wydawnictwo Znak Literanova 2017 Liczba stron 320 |
Ostatni tom
trylogii „Leśne sny”. Nie da się tej części przeczytać bez poprzednich, więc
nakreślę tylko, że historia zaczyna się w szpitalu, gdzie trafiają Majka z
Marcinem, po akcji policji w mieszkaniu jej ojca. Ich stan jest bardzo poważny,
a czuwają przy nich pozostali bohaterowie, czyli bracia Marcina – Wiktor i
Patryk oraz przyjaciółki Majki – Julia i Gabriela. Tego, jak się kończy cała
historia nie będę zdradzać, natomiast wyrażę swoją opinię, a myślę, że zawrę w
niej nieco fabuły.
Prawie
cała historia kręci się wokół szpitala, zwłaszcza sala Majki jest bardzo przez wszystkich
oblegana. Czytelnik do końca nie wie co się dzieje z Marcinem, chyba, że
któremuś bohaterowi się przypomniało coś wspomnieć na jego temat. O ile
pamiętam z poprzedniej części, relacje Majki i Patryka były, mówiąc delikatnie,
dość trudne, a tu mamy wielką przyjaźń i przesiadywanie przy niej godzinami.
Łącznie z przytulaniem, głaskaniem, pocieszaniem i cmokaniem w policzek.
Doprawdy nieprawdopodobne.
Mam
wrażenie, że znowu autorka zamiast się skupić na kilku ważniejszych wątkach
tworzy coraz to bardziej nieprawdopodobne historie. A to podrzucone dziecko, a
to ciąża, której nikt by się nie spodziewał, zwłaszcza główna zainteresowana,
która była pewna (nie dowiadywała się – to już zupełnie śmieszne), że nie może
mieć dzieci. Ukrywający swoje chore serce jeden z braci (po co?!). Wyjazd do Niemiec,
aby zobaczyć na własne oczy swoją matkę – prostytutkę (w tę i z powrotem),
zamiast pomóc swojej dziewczynie zająć się obcym dzieckiem. Nagromadzenie tych
wszystkich spraw powoduje, że książka jest po prostu śmieszna, stanowi niejako
przejaw niepohamowanej wyobraźni autorki, która mogła je rozłożyć na kilka powieści.
Wystarczyłoby się skupić na czymś najważniejszym dla tej.
A już
zupełnie nie rozumiem po co autorka używa słowa „li”? Ma to ją wyróżniać?
Pokazać, że książka jest dla wybrańców, którzy to zrozumieją?
Mnie
ta część, zresztą jak cała trylogia, nie porwała. Może spodoba się romantyczkom
bujającym w obłokach – w dobrym znaczeniu. Koniec jest tak słodki, że prawie
mnie zemdliło.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Jaka piękna okładka! Jakie hortensje przecudowne! :)
OdpowiedzUsuńBodajże jedną książkę tej autorki przeczytałam, ale bez specjalnego bicia serca :)
OdpowiedzUsuń